czwartek, 3 grudnia 2009

double update

PONAD PÓŁTORA MIESIĄCA CISZY!

Nie jestem z siebie dumny, dlatego dzisiaj updatetuje zarówno fajkę jak i bloga Recours, ale o tym później.
To nie jest tak, że nic nie robię i nie mam co pokazać. Wręcz przeciwnie, studia dają mi mnóstwo czasu na rysowanie oglądanie seriali i co najlepsze granie na konsoli. Mam ochotę zrobić wpis na temat świetnej rzeczy która mi się przytrafiła ale poczekam aż będę miał zdjęcia i jakieś ciekawe komiksowe materiały.
Dodatkowo bardzo chętnie zrecenzowałbym kilka gier w które w ostatnich miesiącach dzięki mojemu nowemu roommate'owi Radkowi i jego X360 miałem okazję popykać. Czekam jednak aż chłopaki ze schwinga zaproszą mnie na pogawędkę tak, żeby Konrad miał z kim pogadać o grach. (już się przypominałem grzecznie kilka razy ale chyba mnie nie chcą... )

Dlatego teraz krótko opowiem wam o ekranizacji drugiej z ulubionych książek Bartka Sztybora.


"NOWY KSIĘŻYC"
Niedawno wysłuchałem najnowszego schwinga. Jako, że był to relaks room bawiłem się wspaniale bo gadali dużo bardziej na luzie i raz na jakiś czas wybuchałem cichutko śmiechem. (współlokatorzy spali) Schwing był ogólnie o wampirach, ale jego pierwsza połowa skupiała się na "recenzowaniu" jakże żałosnego Księżycu w nowiu. Chłopaki tak bardzo nakręcili mnie na obejrzenie tego filmu, że nie wytrzymałem. "To musi być ten rodzaj słabych filmów które są tak słabe, że aż śmieszne" powiedziałem sobie. I BYŁ!
Teoretycznie mianuję się widzem który przełknie wszystko jeżeli ma to w sobie wampiry i wilkolaki, ale co z tego, skoro one tam tylko bawią się w emo romansy, a nie walczą ze sobą!
Bardzo polecam wam posłuchać tego schwingu, generalnie mówi prawie wszystko co można o tej ekranizacji powiedzieć, a jeżeli interesuje was fabuła, odsyłam do wspaniale trafnego komiksu Unki.
Mimo wszystko całkiem znośnie się bawiłem, pewnie dlatego, że byłem przygotowany dokładnie na to co prezentuje sobą "księżyc". Z czystym sumieniem mogę jednak powiedzieć, że w tym filmie czerpałem faktyczną pozytywną radość TYLKO podczas oglądania jednej epickiej sceny. To właśnie tę scenę postarałem się uwiecznić w moim małym szkicu. Nie chce przesadzać, ale kurcze dla tej sceny warto obejrzeć "New Moon", ale tylko raz...

Z bardziej komiksowych rzeczy zapraszam na bloga Recours. Tylko tam MEGA SPOJLER dotyczący serii.

Jestem słaby w pisaninie... obiecuje szkice, zdjęcia i rysunki w przyszłości.

2 komentarze:

Biram pisze...

Muszę obejrzeć ten film :) Może zrobię sobie maraton, Zmierzch, New Moon i Transformersy 2.

Marcin "Dr.Agon" Górski pisze...

"New Moon"... Złyyyyy film....