
Yep! 've seen it...
x-men origins: Wolverine to fajoskie widowisko, ale gówniana adaptacja. Nie czytałem komiksów, ani nie jestem wielkim specjalistą od x-men'ów, ale co nieco wiem. Właśnie dlatego (dla minimum wiedzy o rosomaku i weapon X i x-menach) raziły mnie niektóre rozwiązania. (świetny, przepełniony jadem wykład na ten temat na motywiedrogi, polecam)
But FUCK! Po seansie wyszedłem z kina z bananem na japie. Ja to lubie: wybuchy, sceny walki, wejściówka, świetny Hugh Jackman, kozacki pokaz umiejętności ekipy "z" weaponX... troche mi lasek brakowało, ale i tak było awesome bo to miał być męski film o męskim meżczyźnie z motorami, cygarami, pistoletami i unbrakable skull!
Mimo wszystko polecam, kawał widowiskowego kina dla dzieci spragnionych kolorków.








