środa, 24 lutego 2010

Pratchett jam #2

4 komentarze:

Piotrek pisze...

świetna kompozycja i kolory. Chociaż mi bardziej wygląda na dyrektora szkoły niż tyrana. Jedno i to samo.

good job.

Dalvia pisze...

Kolory mnie zabijają, nie ma ich wielu, ale mówią same za siebie, kreska, styl... Generalnie zazdroszczę. No i mina: bezcenna. Chociaż, jeśli ma być to Vetinari, albo kto, to podpisuję się pod Piotrka: mało tyranowaty. Bardziej urzędnik...

Łukasz Okólski pisze...

come on! Przecież Vetinari wcale nie był tyranem!

kazikova pisze...

mmmhm Vetinari , jedna z moich ulubieńszych postaci. Całkiem zgrabnie ujęta, i ma świetną minę !! :)
"Obecny partycjusz, głowa niewiarygodnie bogatego i potężnego rodu Vetinari, był chudy, wysoki i z pozoru tak zimnokrwisty jak martwy pingwin. Raz spojrzawszy na niego można było zgadnąć, że powinien trzymać na kolanach białego kota i głaskać go obojętnie, jednocześnie skazując ludzi na śmierć w zbiorniku z piraniami; można było się założyć- o sporo- ze kolekcjonuje rzadką porcelanę i obraca ją w swych sinobladych palcach, gdy z głębi lochów dochodzą echa dalekich krzyków. (...) Prakrycznie rzecz biorąc żaden z tych faktów nie miał miejsca, chociaż istotnie, partycjiusz posiadał podstarzałego terriera(...). Oczywiście, czasem patrycjusz torturoał obywateli na śmierć, jednak przytłaczajaca większość obywateli* akceptowała takie postepki, uznając je za rzecz u władcy całkiem naturalną.

*Przytłaczajaca większość obywateli zdefiniowana jest w tym przypadku jako wszyscy, krórzy aktualnie nie wiszą głową w dół nad studnią ze skorpionami "