sobota, 18 kwietnia 2009

Twitteralistic


Robert mnie nie namówił, to wyjątkowo nudny weekend sprawił, że zrobiłem kolejny krok w porzuceniu prawdziwego życia na rzecz tego wirtualnego. Jeszcze sam nie wiem czy się w to wgryzę na tyle żeby dobrze się bawić, czy też położę na to lachę i pozostawie konto samemu sobie. Tak czy inaczej zachęcam do "podążania za moim twitterem"...

and c'mon Ramon Perez, Cameron Stewart, Karl Kerschl, Kalman Andrasofszky... give me Sara Pichelli and Eduardo Risso more and I shall screw the real life.

sobota, 28 marca 2009

"so in this plan I basically do nothing?..."

"...-Yep. -Let's do this!"

z kategorii 'tym sie jaram' :
meet Chuck.



Tak, kolejny serial. Jako, że moje studia na razie nie są specjalnie wymagające (ta, zobaczymy na letniej sesji) mam czas na małe przyjemności. Dlatego też z pośród dziesiątek seriali dostępnych na watchtvsitcoms.com wybrałem kolejny tytuł do obejrzenia. Okazało się, że trafiłem w dziesiątkę. Większość z was powinna znać Chucka, ponieważ leciał u nas w polskiej telewizji. Streszczenia fabuły i opisy są w internecie, więc powiem tylko: polecam każdemu kto lubi humor, akcje i piekne dziewczyny.


Natomiast żeby dorzucić jakieś obrazki ode mnie, daję wam dwóch kolesi. Wiecie kto to?


poniedziałek, 16 marca 2009

impreza na której niunie chcą mieć autografy na cyckach...

WSK

Mimo tłoku (spowodowanego małą ilością miejsca, a nie ponad-przecietnym nawałem ludzi, bo jak zwykle była standardowa ekipa komiksiarzy) i kompletnej dezorganizacji wieczorem to była kozacka impreza. Nakupowałem komiksów, napiłem się z ziomami i dałem parę podpisów na nowym Kolektywie... i w sumie więcej nie nie ma po co pisać, bo sieć zaraz zaleje pewnie masa relacji i fotorelacji.

O i byłem na Coraline 3d, świetnie zrealizowana, zajebiście to wygląda. Polecam.

Natomiast aby nie było samych literek...


kupujcie kolektyw...


...i czekajcie na nowe komiksy science-fiction.

piątek, 13 lutego 2009

wtorek, 10 lutego 2009

"he's gonna think I'm a hoe..."

"... fuck that, it was my birthday and I was drunk."

Na motywie drogi odnalazłem fascynującą rzecz. Od dawna nosiłem się z zamiarem zrobienia sobie swojej własnej czcionki, przepraszam... fonta. Nawet ściągnąłem sobie poradnik "how to..." autorstwa Karola, jednak cały czas wiązało się to z mniej lub bardziej czasochłonnym procesem. Dlatego ów fontcreator został przeze mnie stestowany natychmiastowo (o 2.48 w nocy, gdy następnego dnia miałem egzamin z matematyki) i oto wyniki. Kurcze, swietna rzecz...

A oto mały scrap of what's coming...